Apologia Jezusa – Mt 11:16-27

16 Lecz z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: 17 „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili”. 18 Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. 19 Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny». 20 Wtedy począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły. 21 «Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. 22 Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. 23 A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. 24 Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie». 25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.


Mądrość usprawiedliwiona jest przez swoje czyny.
Co to znaczy? To znaczy, że apologią dla nauki Jezusa nie są argumenty, a w każdym razie nie przede wszystkim one. Jego słuchacze znajdują wytłumaczenia dla swojej niewiary. Czy są one mądre? Czy są sensowne?  Tego Jezus nie podejmuje. Apologią dla Jego nauki są owoce, które przynosi. A zatem apologią dla naszej wiary nie są argumenty, ale to, co dzięki niej robimy. Dla mnie to trudna nauka. Chciałoby się mieć więcej do (od)powiedzenia niewierzącym, a jednak trzeba przyznać, że wiara jest łaską. Jeśli zaś jest łaską, to sensownie można pytać, kto jej dostąpi?

Myślę, że można bezpiecznie przyjąć, iż gdyby bóg którejś z religii „zrzucił nam z nieba” działające lekarstwo na raka, czy wiedzę istotnie rozwijającą naukę, czy też poprawiłby nam życie w jakikolwiek natychmiast widoczny i weryfikowalny sposób, prędko taka religia znalazłaby wielu wyznawców, również w szeregach dzisiejszych wojujących ateistów. I może łaska wiary polega właśnie na zobaczeniu, że dając nam swojego Jednorodzonego Syna, Bóg dał nam dużo, dużo więcej.

_____________________________________________________________________________________________
zdjęcie dzięki uprzejmości Scholi Gregoriana Oliviensis

 

Ogień, który rozpalił świat – Łk 22:14-20

14 A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. 15 Wtedy rzekł do nich:
«Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. 1Albowiem powiadam wam:
Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym».
17 Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; 18 albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże». 19 Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc:
«To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» 2Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Tu, przy stole wieczernym, Jezus spędza swoją ostatnią noc. Fakt, że niebawem słońce wzejdzie dla Niego po raz ostatni, sprawia, że to spotkanie obnaża życie ze wszystkich obaw i trosk, które kiedyś wydawały się olbrzymie, a teraz zostały daleko za drzwiami wieczernika. Teraz liczy się tylko to, co najważniejsze. Co zostanie, gdy proroctwa się skończą, gdy dar języków przeminie, gdy wiedzy zabraknie?

Tę noc spędza w gronie najbliższych. Łamie dla nich chleb, daje im siebie. Na końcu szuka tego, czego w końcu każdy — kogoś, kto będzie szukał Jego.

Patrzącemu powierzchownie Czytelnikowi mogłoby się wydać, że scena, którą kontemplujemy, jest sceną smutku. Częściowo pewnie tak, ale sądzę, że jest przede wszystkim sceną ciepła. Jezus nie jest skazańcem, który szuka pocieszenia w swoich ostatnich godzinach. Jest Artystą, który kończy dzieło swojego życia. Dzieląc ten chleb, rozpali ogień, a tym ogniem — rozpali świat. Ten ogień będzie zapalał się wciąż na nowo podczas każdej liturgii eucharystycznej
i będzie płonąć wszędzie tam, gdzie dwóch czy trzech zgromadzi się w Jego Imię.