Czy Weronika przeszła do historii? — Droga Krzyżowa 2018

Stacja VI – Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Postawmy następujące pytanie: czy Weronika przeszła do historii? W najbardziej podstawowym sensie oczywiście tak, jak każdy człowiek, który kiedyś żył. Można jednak „przejść do historii“ w szerszym sensie — raz na jakiś czas zdarza się, że czyjeś życie, przynajmniej w jakimś fragmencie, jest tak wyjątkowe lub inspirujące, że świat postanawia o nim nie zapominać. Wtedy piszą o takim człowieku notki w encyklopediach, organizują wystawy i memoriały, stawiają pomniki. Czy zatem Weronika przeszła do historii w tym szerszym sensie?
O pomniku nic mi nie wiadomo, ani nawet o tablicy pamiątkowej. Próżno szukać wpisów w encyklopediach, zresztą pod jakim hasłem? Nikt raczej nie wymieni skromnej niewiasty w jedynym szeregu z postaciami takimi jak Isaac Newton, Juliusz Cezar, gen. Abrams, czy Caravaggio. Jednak dzisiaj ją wspominamy — a więc może nie wszystko stracone. Wielu przecież było królów, którzy uważali się niemal za bogów, a dziś nikt o nich nie pomyśli. Wielu było artystów, którzy za życia upijali się sławą, a których imion dzisiaj nikt nie pamięta. Weronika tymczasem przetrwała. Dlaczego?
Przecież wiedziała, że nie ma szans ocalić Jezusa od śmierci. Ulga, którą mogła Mu dać była tylko symboliczna i chwilowa. Co takiego zatem Mu dała, że warto przywoływać dzisiaj ten gest z odległej przeszłości? Otóż dała Mu swoją obecność. Niby niewiele, a zarazem najwięcej. Dzisiaj wspominają ją tysiące, jedynie dlatego, że była — tam, gdzie należało, wtedy kiedy należało. Nie jest to zabawne? Zwykła kobieta z chustą, zaledwie epizod w ostatniej drodze skazańca, a wyprzedziła sławą wielu królów i zdobywców.
A może warto popatrzeć z tego punktu widzenia na modlitwę? Przecież często wydaje się bezowocną stratą czasu. Zwłaszcza dla tego, kto zapomni, że obecność jest najwyższą formą miłości. I kto wie, może te wszystkie modlitwy, które uparcie zostają bez echa, te które wydają się ginąć gdzieś w próżni — te właśnie są Bogu najmilsze. Bo nie zawsze o to chodzi, żeby zatrzymać nadchodzący kataklizm — czasem po prostu chodzi o to, żeby być — tam, gdzie należy, wtedy kiedy należy. Jak stara Weronika z chustą, która niewątpliwie przeszła do historii.

Miasto Pozorów – Ap 3:14-22

14 Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz:
To mówi Amen,
Świadek wierny i prawdomówny,
Początek stworzenia Bożego:
15 Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
16 A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust.
17 Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty”, i „wzbogaciłem się”, i „niczego mi nie potrzeba”,
a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości,
i biedny i ślepy, i nagi.
18 Radzę ci kupić u mnie
złota w ogniu oczyszczonego,
abyś się wzbogacił,
i białe szaty,
abyś się oblókł,
a nie ujawniła się haniebna twa nagość,
i balsamu do namaszczenia twych oczu,
byś widział.
19 Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę.
Bądź więc gorliwy i nawróć się!
20 Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną.
21 Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie,
jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.
22 Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów».

Laodycea  metropolia w okresie swej największej świetności. Handel kwitnie na zatłoczonych rynkach, przez bramy przejeżdżają codziennie dziesiątki powozów z najodleglejszych krańców Imperium. Tutaj niemal w każdym domu jest dostęp do gorącej wody, doprowadzanej rurami z odległych o 12 km źródeł termalnych. Miasto z ogromną ambicją samowystarczalności. Tak dumne, że po trzęsieniu ziemi w 60 r. będzie odbudowywać się samo, odrzucając cesarską ofertę pomocy. Tyle widzą oczy historyka.

A co widzą oczy Proroka? Miasto nagie i wątłe. Jak letnia woda  zbyt ciepła, żeby dać orzeźwienie, zbyt zimna, by nadawać się do kąpieli. Społeczeństwo, które w wygodę i dobrobyt ucieka przed własną biedą i bezsilnością. Odwraca oczy od swojego ubóstwa, zamiatając je pod najdroższe dywany i zakrywa swoją nagość tunikami z najszlachetniejszych materiałów.

Gdy człowiek ma już dość rozczarowań, gdy zmęczy go błądzenie błotnistymi drogami wśród zimnego wiatru i ostrego deszczu, może zapragnąć schronić się za murami Miasta Pozorów.

Tam chronią się ludzie, którzy nie wierzą w miłość, a przynajmniej tak twierdzą, bo boją się zranienia.
Tam chronią się ludzie, którzy muszą narzucać swój porządek, bo boją się, że inaczej znikną.
I ci, którzy boją się samotności, i ci, którzy boją się cierpienia…

Bo to prawda, że jeśli będziesz kochać, wystawisz się na zranienie.
Jeśli będziesz próbować, wystawisz się na niepowodzenie.
Jeśli będziesz ufać, możesz zostać oszukany.
Jeśli będziesz myśleć, będziesz trochę samotny.

Ale tak właśnie ma być.

20 Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną.
21 Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie,
jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.

Patrz. Ja stoję na dworze i liczę, że otworzysz. I zwyciężam świat w przemoczonym płaszczu. I Ty możesz zwyciężyć świat. Szukaj zawsze tego, co dobre. I tylko tego. Nie idź do Laodycei.