Posąg, cz. II – Wj 32:15-29

Wydaje się, że Mojżesz uratował sytuację, ale jej gorzkie owoce są dopiero przed nami. Teraz musi zejść na dół i posprzątać bałagan, którego narobił jego brat.

15 Mojżesz zaś zszedł z góry z dwiema tablicami Świadectwa w swym ręku, a tablice były zapisane na obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie. 16 Tablice te były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga, wyrytym na tablicach.

Tablice zawierają rozmaite przepisy, które przedstawiane są szczegółowo już od 20. rozdziału. Autor wyraźnie podkreśla, że są spisane przez Boga, w przeciwieństwie do tablic z Wj 34:1, których tekst zostanie wyryty ręką Mojżesza. Być może jest to w jakiś sposób ważne. Bóg nadaje Prawo tylko raz. Gdy zostanie zniszczone, z powodu niegodnego zachowania Izraela, nie spisze go ponownie. Następne będzie tylko reprodukcją.

17 A Jozue, usłyszawszy odgłos okrzyków ludu, powiedział do Mojżesza: «W obozie rozlegają się okrzyki wojenne». 18 On zaś odpowiedział:
«To nie głos pieśni zwycięstwa
ani głos pieśni klęski,
lecz słyszę pieśni dwóch chórów».
19 A Mojżesz zbliżył się do obozu i ujrzał cielca i tańce. Rozpalił się wówczas gniew Mojżesza i rzucił
z rąk swoich tablice i potłukł je u podnóża góry. 20 A porwawszy cielca, którego uczynili, spalił go w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić Izraelitom. 21 I powiedział Mojżesz do Aarona: «Cóż ci uczynił ten lud, że sprowadziłeś na niego tak wielki grzech?»

17-21: Izraelici muszą wypić „piwo“, którego nawarzyli. Kiedy Mojżesz przebywał
w odosobnieniu, był jakoś bardziej pobłażliwy względem swoich współbraci niż teraz, gdy stoi naprzeciw nich. Zachowanie Izraela nie zrobiło na Proroku wrażenia, gdy jedynie o nim słyszał, lecz dopiero, gdy je zobaczył. Być może jednym z powodów, dla których trudno nam czasem zrozumieć, dlaczego Biblia i Kościół traktują grzech tak poważnie jest to, że nie widzimy go takim, jaki jest?

22 Aaron odpowiedział: «Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem, bo wiesz sam, że ten lud jest skłonny do złego. 23 Powiedzieli do mnie: „Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, z tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej”. 24 Wtedy rzekłem do nich: „Kto ma złoto, niech je zdejmie z siebie”. I złożyli mi je, i wrzuciłem je w ogień, i tak powstał cielec».

22-24: Aaron zachowuje się typowo. To znaczy, sprawę bagatelizuje i próbuje tłumaczyć swoich podopiecznych. Niestety, nie poprawia to jego sytuacji. A ta skończy się krwawo.

25 I ujrzał Mojżesz, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu popuścił na pośmiewisko wobec nieprzyjaciół. 26 Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. 27 I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: „Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego”». 28 Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. 29 Mojżesz powiedział wówczas do nich: «Poświęciliście ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa!»

25-29: Tłumaczenia Aarona nie pomogły. Oczywiście, jak to w całym Starym Testamencie, opisu nie należy rozumieć jako reportażu historycznego, ale pewien obraz, którym Autor posługuje się do przekazania właściwej treści. A jaka tu jest właściwa treść? Taka, że jak się upadło, trzeba wstać, a to będzie bolało. Lewici muszą powstać nie przeciwko poganom, lecz przeciwko tym, którzy byli im braćmi. I cały tragizm sytuacji, tej i ogólnie, polega na tym, że każdy, kto walczy
o bycie lepszym człowiekiem, nie staje w szranki przeciwko czemuś zewnętrznemu, ale… przeciwko samemu sobie. Grzech czasem tak wrasta w naszą naturę, że chcąc z nim zerwać, musimy nieuchronnie zrezygnować z części siebie.

Kontynuując tę myśl, można zauważyć, że wśród wielu diagnoz sytuacji na świecie i w naszym kraju, w zasadzie jedyną cechą niezmienną jest przekonanie, iż zawsze winni są *oni*, a nigdy *my*. Oczywiście jest to myślenie tak wygodne, jak dalekie od prawdy. Życie to nie Władca Pierścieni, nie wystarczy zadać klęski jakimś zewnętrznym siłom ciemności, aby uleczyć rany świata. Wszyscy, choć oczywiście w nierównym stopniu, jakoś się na nie składamy.

A idąc tą refleksją jeszcze dalej, tym razem nieco z przymrużeniem oka, sądzę, że jakkolwiek prawdziwa walka Dobra ze Złem nie przypomina tej z Władcy Pierścieni, to… inspirujący obraz znajdziemy w Gwiezdnych Wojnach: Powrocie Jedi!

Gdy Luke Skywalker staje do walki z Lordem Vaderem, ma do wyboru dwie drogi — pójdzie jego śladami i dołączy do Ciemnej Strony albo zginie. Podczas, widowiskowego swoją drogą, pojedynku usiłuje przekonać ojca, że może jeszcze zawrócić, że nie jest jeszcze za późno, aby stanąć po słusznej stronie, jednak jego wysiłki są bezskuteczne. Gdy dociera do niego, że nic w ten sposób nie zdziała, decyduje się na krok niespodziewany — wyrzuca miecz i odmawia dalszej walki. Widząc to, mentor Vadera zarzuca próby perswazji i skazuje młodego Skywalkera na bolesną śmierć. I dopiero gdy Luke stoi u progu śmierci, jego przeciwnik coś sobie uświadamia. Dopiero gdy Vader widzi swojego syna w koszmarnej agonii, której mógł przecież uniknąć, i patrzy nań tym wzrokiem, którym setnik patrzył na Ukrzyżowanego, wyznając „Ten prawdziwie był Synem Bożym.“, dokonuje się rewolucja. Wtedy widzi swój błąd i zwraca się przeciwko wieloletniemu mentorowi. Tak jest — najsławniejszy antagonista w historii science-fiction nawraca się u kresu życia, lecz nie dzięki sile perswazji, nie dzięki patetycznym wywodom, obietnicom bogactwa, potęgi czy nieśmiertelności. Nie ze strachu przed przeważającymi siłami wroga, ani nie z rachunku zysków i strat. Nawraca się, gdy widzi, że jest ktoś, kto woli raczej zginąć niż złem odpowiedzieć na zło, ktoś, kto zatrzyma machinę zła nawet, jeśli przyszłoby mu własnym ciałem zaklinować jej tryby. I również w naszym świecie był Ktoś, kto stając naprzeciw rozpędzonej armii ciemności, postanowił zamknąć jej drogę nie legionami wojsk, ale ramionami Krzyża. I to jest jedyna siła, która dawno, dawno temu zatrzymała Ciemną Stronę w odległej galaktyce i która może zatrzymać ją dzisiaj.

KONIEC CZ. II

2 myśli nt. „Posąg, cz. II – Wj 32:15-29

  1. Ppp

    Prawda was wyzwoli – Jan Paweł II.
    Jeśli z dokładnej analizy sytuacji wynika, że Twojej winy nie ma lub jest tylko częściowa, to nie rób z siebie męczennika, lecz walcz o prawdę. “Wini są inni” – to często jest właśnie prawda. Tym bardziej, że wiele naszych czynów jest REAKCJĄ na sytuację i postępowanie innych – wtedy wina spada na tego, kto tę reakcję wywołał.
    Wesołych świąt.

    Odpowiedz
    1. Ziemek Autor wpisu

      Dziękuję za komentarz. To prawda, że często wina jest w większości lub w całości po jednej stronie – lecz to dotyczy konkretnych sytuacji. Nie wolno wtedy rozmywać prawdy sloganami w stylu
      „wina jest zawsze po obu stronach”, bo oczywiście nie zawsze jest. Jednak pozwolę sobie nie zgodzić się z tym, że zawsze winny jest tylko ten, kto wywołuje reakcję.
      Czy niesprawiedliwość społeczna, która była głównym motorem Rewolucji Francuskiej usprawiedliwia morderstwa, których dopuścili się rewolucjoniści? Czy podobnie można usprawiedliwić
      morderstwo Cara Mikołaja i jego rodziny w czasie Rewolucji Październikowej? Można częściowo wytłumaczyć – ale nie usprawiedliwić.
      Z drugiej strony przecież Pan Jezus nie miał żadnej winy w tym, że został przybity do krzyża – a jednak nie oponował! I to jest rewolucja. Wydaje się, że doskonale rozumiał tę rewolucję
      św. Paweł, pisząc do wspólnoty chrześcijan w Rzymie:

      Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga.
      Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia.
      Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę.
      Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz.
      Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie.
      Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd.
      Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć.

      Rz 13:1-7

      A władza, którą ma tu na myśli jest nie dość, że jest władzą świecką, to jeszcze pogańską!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *