Archiwum autora: Ziemek

Posąg, cz. III – Wj 32:30-35

Są zjawiska, z którymi się nie walczy. Gdy nadchodzi huragan, najlepiej zejść mu z drogi. Mojżesz, mimo tego, staje na drodze Bożego gniewu — wprost pomiędzy nadchodzącą nawałnicą, a ludem, który umiłował.

30 Nazajutrz zaś tak powiedział Mojżesz do ludu: «Popełniliście ciężki grzech; ale teraz wstąpię do Pana, może otrzymam przebaczenie waszego grzechu». 31 I poszedł Mojżesz do Pana, i powiedział: «Oto niestety lud ten dopuścił się wielkiego grzechu, gdyż uczynił sobie boga ze złota. 32 Przebacz jednak im ten grzech! A jeśli nie, to wymaż mię natychmiast z Twej księgi, którą napisałeś». 33 Pan powiedział do Mojżesza: «Tylko tego, który zgrzeszył przeciw Mnie, wymażę z mojej księgi. 34 Idź teraz i prowadź ten lud, gdzie ci rozkazałem, a mój anioł pójdzie przed tobą. A w dniu mojej kary ukarzę ich za ich grzech». 35 I rzeczywiście Pan ukarał lud za to, że uczynił sobie złotego cielca, wykonanego pod kierunkiem Aarona.

W takich okolicznościach ton jego wypowiedzi jest niespodziewanie poufały, żeby nie powiedzieć — bezczelny. Żeby tak się zachować, trzeba mieć odwagę na granicy głupoty, ufność na granicy naiwności, lub jedno i drugie. Tak może powiedzieć tylko ktoś przyparty do muru, idealista-desperat, który za nic ma śmierć, bo położył na szali wszystko, co ma dla niego wartość i wie, że więcej stracić nie może.

To powiedziawszy, warto zauważyć, że taki ton wypowiedzi, choć niewątpliwie efektowny, raczej nie ma on wsparcia w oryginalnym tekście i podobnie uważają redaktorzy wielu innych tłumaczeń. Na przykład:

Wydanie św. Wojciecha: A gdybyś jednak raczył darować im ten grzech? Jeżeli zaś nie, wymaż mnie raczej z księgi, którą napisałeś!
NSV: But now, please forgive their sin—but if not, then blot me out of the book you have written.
ESV: But now, if you will forgive their sin—but if not, please blot me out of your book that you have written.
NRSV: But now, if you will only forgive their sin—but if not, blot me out of the book that you have written.

Jakie to ma znaczenie? Mojżesz prosi o bardzo wiele, o jak wiele zaraz się okaże, i jest tego świadomy. Mimo że stoi moralnie wyżej od swoich braci, nie chce być potraktowany inaczej. Jeśli Izrael ma zginąć przez swój grzech, Mojżesz chce być z nim lub samotnie ponieść śmierć, jeśli tego wymagałoby ocalenie jego braci.
O ciężarze prośby, którą zanosi Prorok, świadczy fakt, że użyte w w. 32 słowo nasah — przebaczyć, znaczy w pierwszej kolejności nieść. Prosta dwuznaczność — a zarazem genialna intuicja, która przebaczenia nie widzi w kategoriach zapomnienia, machnięcia ręką, zamiecenia pod dywan — wybaczyć, to znaczy wziąć cudzą słabość, głupotę, niewierność na własne barki
i samemu zmagać się z jej ciężarem. I tego właśnie, niczego mniej, przywódca Izraela oczekuje od swojego Pana.

Czy może być coś bardziej absurdalnego niż szaleniec, który stara się rozkazem zatrzymać huragan? Owszem — szaleniec, któremu się to udaje. Czy można wyobrazić sobie bardziej niedorzeczny pomysł, niż prosić Boga, by sam nosił owoce grzechu człowieka? Można —
taki, że Bóg tę prośbę spełni. I rzeczywiście — pewnego dnia On sam będzie dźwigać nasze boleści (Iz 53,4). Co więcej, nie Mojżesz, lecz sam jego Stwórca będzie tym, który nie cofnie
się przed grozą śmierci dla ocalenia swoich podopiecznych.

Czy człowiek może zatrzymać huragan? Może — ale tylko ten, którego miłość przyparła do muru — zakochany idealista, który za nic ma śmierć, bo położył na szali wszystko, co ma dla niego wartość i wie, że więcej stracić nie może.

 

Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza!
Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze,
Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza,
I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze;
Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz,
Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły,
Tak czekają twej myśli — szatan i anioły:
Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz;
A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz
I sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz.
Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony.

A. Mickiewicz, Dziady cz. III

 

KONIEC

Posąg, cz. II – Wj 32:15-29

Wydaje się, że Mojżesz uratował sytuację, ale jej gorzkie owoce są dopiero przed nami. Teraz musi zejść na dół i posprzątać bałagan, którego narobił jego brat.

15 Mojżesz zaś zszedł z góry z dwiema tablicami Świadectwa w swym ręku, a tablice były zapisane na obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie. 16 Tablice te były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga, wyrytym na tablicach.

Tablice zawierają rozmaite przepisy, które przedstawiane są szczegółowo już od 20. rozdziału. Autor wyraźnie podkreśla, że są spisane przez Boga, w przeciwieństwie do tablic z Wj 34:1, których tekst zostanie wyryty ręką Mojżesza. Być może jest to w jakiś sposób ważne. Bóg nadaje Prawo tylko raz. Gdy zostanie zniszczone, z powodu niegodnego zachowania Izraela, nie spisze go ponownie. Następne będzie tylko reprodukcją.

17 A Jozue, usłyszawszy odgłos okrzyków ludu, powiedział do Mojżesza: «W obozie rozlegają się okrzyki wojenne». 18 On zaś odpowiedział:
«To nie głos pieśni zwycięstwa
ani głos pieśni klęski,
lecz słyszę pieśni dwóch chórów».
19 A Mojżesz zbliżył się do obozu i ujrzał cielca i tańce. Rozpalił się wówczas gniew Mojżesza i rzucił
z rąk swoich tablice i potłukł je u podnóża góry. 20 A porwawszy cielca, którego uczynili, spalił go w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić Izraelitom. 21 I powiedział Mojżesz do Aarona: «Cóż ci uczynił ten lud, że sprowadziłeś na niego tak wielki grzech?»

17-21: Izraelici muszą wypić „piwo“, którego nawarzyli. Kiedy Mojżesz przebywał
w odosobnieniu, był jakoś bardziej pobłażliwy względem swoich współbraci niż teraz, gdy stoi naprzeciw nich. Zachowanie Izraela nie zrobiło na Proroku wrażenia, gdy jedynie o nim słyszał, lecz dopiero, gdy je zobaczył. Być może jednym z powodów, dla których trudno nam czasem zrozumieć, dlaczego Biblia i Kościół traktują grzech tak poważnie jest to, że nie widzimy go takim, jaki jest?

22 Aaron odpowiedział: «Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem, bo wiesz sam, że ten lud jest skłonny do złego. 23 Powiedzieli do mnie: „Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, z tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej”. 24 Wtedy rzekłem do nich: „Kto ma złoto, niech je zdejmie z siebie”. I złożyli mi je, i wrzuciłem je w ogień, i tak powstał cielec».

22-24: Aaron zachowuje się typowo. To znaczy, sprawę bagatelizuje i próbuje tłumaczyć swoich podopiecznych. Niestety, nie poprawia to jego sytuacji. A ta skończy się krwawo.

25 I ujrzał Mojżesz, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu popuścił na pośmiewisko wobec nieprzyjaciół. 26 Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. 27 I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: „Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego”». 28 Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. 29 Mojżesz powiedział wówczas do nich: «Poświęciliście ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa!»

25-29: Tłumaczenia Aarona nie pomogły. Oczywiście, jak to w całym Starym Testamencie, opisu nie należy rozumieć jako reportażu historycznego, ale pewien obraz, którym Autor posługuje się do przekazania właściwej treści. A jaka tu jest właściwa treść? Taka, że jak się upadło, trzeba wstać, a to będzie bolało. Lewici muszą powstać nie przeciwko poganom, lecz przeciwko tym, którzy byli im braćmi. I cały tragizm sytuacji, tej i ogólnie, polega na tym, że każdy, kto walczy
o bycie lepszym człowiekiem, nie staje w szranki przeciwko czemuś zewnętrznemu, ale… przeciwko samemu sobie. Grzech czasem tak wrasta w naszą naturę, że chcąc z nim zerwać, musimy nieuchronnie zrezygnować z części siebie.

Kontynuując tę myśl, można zauważyć, że wśród wielu diagnoz sytuacji na świecie i w naszym kraju, w zasadzie jedyną cechą niezmienną jest przekonanie, iż zawsze winni są *oni*, a nigdy *my*. Oczywiście jest to myślenie tak wygodne, jak dalekie od prawdy. Życie to nie Władca Pierścieni, nie wystarczy zadać klęski jakimś zewnętrznym siłom ciemności, aby uleczyć rany świata. Wszyscy, choć oczywiście w nierównym stopniu, jakoś się na nie składamy.

A idąc tą refleksją jeszcze dalej, tym razem nieco z przymrużeniem oka, sądzę, że jakkolwiek prawdziwa walka Dobra ze Złem nie przypomina tej z Władcy Pierścieni, to… inspirujący obraz znajdziemy w Gwiezdnych Wojnach: Powrocie Jedi!

Gdy Luke Skywalker staje do walki z Lordem Vaderem, ma do wyboru dwie drogi — pójdzie jego śladami i dołączy do Ciemnej Strony albo zginie. Podczas, widowiskowego swoją drogą, pojedynku usiłuje przekonać ojca, że może jeszcze zawrócić, że nie jest jeszcze za późno, aby stanąć po słusznej stronie, jednak jego wysiłki są bezskuteczne. Gdy dociera do niego, że nic w ten sposób nie zdziała, decyduje się na krok niespodziewany — wyrzuca miecz i odmawia dalszej walki. Widząc to, mentor Vadera zarzuca próby perswazji i skazuje młodego Skywalkera na bolesną śmierć. I dopiero gdy Luke stoi u progu śmierci, jego przeciwnik coś sobie uświadamia. Dopiero gdy Vader widzi swojego syna w koszmarnej agonii, której mógł przecież uniknąć, i patrzy nań tym wzrokiem, którym setnik patrzył na Ukrzyżowanego, wyznając „Ten prawdziwie był Synem Bożym.“, dokonuje się rewolucja. Wtedy widzi swój błąd i zwraca się przeciwko wieloletniemu mentorowi. Tak jest — najsławniejszy antagonista w historii science-fiction nawraca się u kresu życia, lecz nie dzięki sile perswazji, nie dzięki patetycznym wywodom, obietnicom bogactwa, potęgi czy nieśmiertelności. Nie ze strachu przed przeważającymi siłami wroga, ani nie z rachunku zysków i strat. Nawraca się, gdy widzi, że jest ktoś, kto woli raczej zginąć niż złem odpowiedzieć na zło, ktoś, kto zatrzyma machinę zła nawet, jeśli przyszłoby mu własnym ciałem zaklinować jej tryby. I również w naszym świecie był Ktoś, kto stając naprzeciw rozpędzonej armii ciemności, postanowił zamknąć jej drogę nie legionami wojsk, ale ramionami Krzyża. I to jest jedyna siła, która dawno, dawno temu zatrzymała Ciemną Stronę w odległej galaktyce i która może zatrzymać ją dzisiaj.

KONIEC CZ. II