Najwyższe Imię – Wj 3:1-17

1 Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził [pewnego razu] owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. 2 Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął
od niego. 3 Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» 4 Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». 5 Rzekł mu [Bóg]: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». 6 Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga.

7 Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. 8 Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód, na miejsce Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty. 9 Teraz oto doszło wołanie Izraelitów do Mnie, bo też naocznie przekonałem się o cierpieniach, jakie im zadają Egipcjanie. 10 Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu». 11 A Mojżesz odrzekł Bogu: «Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?» 12 A On powiedział: «Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze».
13 Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię
do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć?» 14 Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». 15 Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia. 16 Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba
i powiedział: Nawiedziłem was i ujrzałem, co wam uczyniono w Egipcie. 17 Postanowiłem więc wywieść was z ucisku w Egipcie i zaprowadzić do ziem Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty, do ziemi opływającej w mleko i miód”.

O enigmatycznym Jestem, który jestem napisano i powiedziano wiele. Co oznacza imię Boga? Czy jest to w ogóle imię? Tematu z pewnością nie wyczerpiemy, ale sądzę, że wiele na jego temat można odkryć, dokładniej przyglądając się okolicznościom, w których Bóg objawia swoje imię-nie-imię.

Najpierw jednak dobrze będzie przedstawić przynajmniej pokrótce, co w ogóle oznacza imię w mentalności starożytnego Bliskiego Wschodu. Dla starożytnych żydów, i zresztą innych współczesnych im nacji, imię było niebagatelną kwestią, gdyż częściowo określało istotę tego, kto je nosił. Dlatego wielokrotnie Bóg nadaje nowe imię osobie, które wybiera do wielkiego dzieła, jak Abrama czy Piotra. Niezwykle barwnie zilustrował tę ideę Roman Brandstaetter,
w książce Jezus z Nazaretu, opisując przeżycia Szymona Piotra, gdy stał się Kefasem, więc przytoczę jego słowa, bo sam nie opiszę tego lepiej.

(…) zawrzał w swoim wnętrzu na znak niezadowolenia z powodu zmiany imienia Symeon, jego imienia, nadanego mu w błogosławionym dniu obrzezania, a imię to znaczy Bóg wysłuchał — i tak na podobieństwo swojego imienia kształtował swój los, i był tym, co to imię oznacza, był tym, który pragnie, aby Pan go wysłuchał. Więc dlaczego ma teraz w imię swojego nowego imienia — kim jest ten człowiek, który mu to imię nadał? Jakim prawem mu je nadał? — zmieniać sens swojego życia,
i dlaczego zamiast być tym, czym był dotychczas, ma być kimś innym, ma zmienić swoją osobowość, którą żył i kształtował, i urabiał od dnia swojego obrzezania, a może i narodzenia, a może nawet od łona swej matki — niechaj jej pamięć będzie błogosławiona — bo imię wyznaczone, nawet wówczas, gdy jest jeszcze bezimienne i niewypowiedziane, trwa w samym zarodku człowieka i tworzy jego charakter, i wytycza drogę jego życia.

O tę wiedzę bogatsi, możemy zmierzyć się z tekstem.

1 Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził [pewnego razu] owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. 2 Wtedy ukazał mu się Anioł Pański
w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął
od niego. 3 Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» 4 Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». 5 Rzekł mu [Bóg]: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». 6 Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga.

7 Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. 8 Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód,
na miejsce Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty. 9 Teraz oto doszło wołanie Izraelitów do Mnie, bo też naocznie przekonałem się o cierpieniach, jakie im zadają Egipcjanie.

Minęło ponad 400 lat, odkąd ostatni raz Bóg dał o sobie znać. W tym czasie epoka, w której Izrael żył w pokoju i dobrobycie, ustąpiła miejsca ciężkim i ponurym czasom. Potomkowie Abrahama są zmuszani do niewolniczej pracy, Faraon może bezkarnie zabijać ich dzieci
(Wj 1, 22), a perspektywy na poprawę sytuacji są nikłe. Słowa Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba brzmią jak ledwo słyszalne echo odległej przeszłości, w której podobno nawiedzał On swój lud.

11 A Mojżesz odrzekł Bogu: «Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?» 12 A On powiedział: «Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem,
będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze».

Mojżesz próbował już swoich sił, stając przeciwko wyzyskowi swojego ludu (Wj 2, 11-12). Zryw był to miałki, samotna szarża przeciwko niesprawiedliwości świata, i jedyne co nasz bohater osiągnął, to życie przez 40 lat jako wygnaniec (Dz 7,30). Z pałacu faraona trafia na bezdroża pustyni, gdzie żyje z wypasu owiec swojego teścia. Jednak wbrew wszelkim powierzchownym intuicjom dopiero teraz, gdy stracił wszystko, jego właściwa droga może się rozpocząć.

13 Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć?» 14 Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». 15 Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.

Mojżesz wie, z kim rozmawia, o czym świadczy chociażby jego zachowanie w wersecie 6, i ani nie o tożsamość rozmówcy tak naprawdę pyta, ani nie ją dostaje w odpowiedzi. Tak jak najpierw słusznie wyraża niewiarę w swoje siły  Kimże jestem, bym miał iść do faraona? tak teraz zwraca się do Boga, jakby pytając Kim Ty jesteś? Co Ty możesz zrobić, aby zmienić coś na lepsze?

Jestem, który jestem nie znaczy tylko, że jest tym, który jest, ale tym, który działa, tym, który sprawi, że wyjęty spod prawa pasterz stanie wobec faraona i ostatecznie wyrwie współbraci spod jego jarzma. Jestem, który jestem znaczy, że cały bagaż wydarzeń, który dźwiga przyszły prorok nie stanie mu na drodze, bo nie o to chodzi kim jest Mojżesz, ale kim jest Bóg.

16 Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba i powiedział: Nawiedziłem was i ujrzałem, co wam uczyniono
w Egipcie.

Ale i dużo, dużo więcej. To imię znaczy, że Bóg był tutaj przez cały czas! Imię Boga, to imię Obecności, która niewzruszenie i niewidzialnie była tuż obok nawet w najczarniejszych chwilach. Jest to Obecność, dla której żadna człowiecza droga nie jest zbyt nędzna, Obecność, która w przyszłości będzie znosić z cierpliwością niezliczone błędy i głupstwa Izraela przez długie stulecia i która pewnego dnia nie cofnie się nawet przed okrutnym ciężarem krzyża, który on dla niej przygotuje.

Słyszałem kiedyś pewną historię. Dwóch żydów wiele lat po wojnie zwiedzało dawny obóz koncentracyjny. Gdy tak szli drogami, które były świadkami nieopisanych tragedii, jeden
z nich zapytał: „Gdzie był wtedy nasz Bóg? Gdzie On był, gdy ginął nasz naród, gdy nasi bracia szli na śmierć w komorach gazowych?“ Jego towarzysz odpowiedział: „Był tutaj razem
z nimi i razem z nimi szedł na śmierć.“

Trudna to nauka. Bo nie tak chcielibyśmy wyobrażać sobie Wszechmocnego. Imię Jahwe pojawia się na kartach Starego Testamentu ponad 6000 razy. I w każdym z tych wystąpień, jak odległe światło latarni przez gęstą mgłę, przebija się właśnie to przesłanie  cały świat może runąć, ale Ja jestem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *