Posąg, cz. I – Wj 32:1-14

Podczas długiej wędrówki przez piaszczyste bezdroża Izraelowi minęło wiele dni nie naznaczonych niczym szczególnym, jak to zresztą w czasie każdej wędrówki, przez dowolne bezdroża. Bywały jednak i takie, które zapadały w pamięć na lata, a wśród tych ten zajmuje szczególne miejsce. Jest on wspomnieniem bolesnym, ale wartym zapisania. Dlatego, że najgorsze błędy człowieka nigdy nie giną, a dokonawszy spustoszenia, jedynie ukrywają się umiejętnie, aby wynurzyć się w innym miejscu świata i historii.

1 A gdy lud widział, że Mojżesz opóźniał swój powrót z góry, zebrał się przed Aaronem i powiedział
do niego: «Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej». 2 Aaron powiedział im: «Pozdejmujcie złote kolczyki, które są w uszach waszych żon, waszych synów i córek, i przynieście je do mnie». 3 I zdjął cały lud złote kolczyki, które miał w uszach, i zniósł je do Aarona. 4 A wziąwszy je z ich rąk nakazał je przetopić i uczynić z tego posąg cielca ulany z metalu. I powiedzieli: «Izraelu, oto bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej». 5 A widząc to Aaron kazał postawić ołtarz przed nim i powiedział: «Jutro będzie uroczystość ku czci Pana». 6 Wstawszy wcześnie rano, dokonali całopalenia i złożyli ofiary biesiadne. I usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, żeby się bawić.

Po odejściu Mojżesza Izraelici czują się opuszczeni w nieprzyjaznym otoczeniu pustyni. Co się stało z Mojżeszem? Chyba tak już jest z nami, że wolimy opierać się na tym, co namacalne
i widoczne. Trudno jest zdobyć się na wysiłek, jeśli jego owoce nie są przynajmniej w zarysie widoczne na horyzoncie. Trudno jest zwracać swoje pragnienia i dążenia do Boga niewidocznego i ukrytego, jak o Nim powie Prorok Izajasz (Iz 45:15), podczas gdy świat afirmuje doświadczenie zmysłowe. A jednak właśnie tego Bóg oczekiwał (i dalej oczekuje) od swojego narodu (Wj 20:3-6). Chcąc stworzyć sobie „boga, który by szedł przed nimi“, zdają się zupełnie nie pamiętać, że przecież Bóg nigdy ich nie opuścił:

Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Wj 23:20-21

7 Pan rzekł wówczas do Mojżesza: «Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. 8 Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: „Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”».
9 I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: «Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. 10 Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem».

Pan dwukrotnie nakazuje Mojżeszowi, aby zszedł do ludu. Jednak jeśli Mojżesz posłucha, Izrael będzie stracony. Może Bóg tylko prowokuje swojego sługę?
Lubię wyobrażać sobie to zdarzenie jako pewną wewnętrzną walkę. Prorok widzi, że jego bracia zerwali Przymierze i Boża sprawiedliwość domaga się słusznej kary, ale zarazem coś nie pozwala mu zaakceptować takiego rozwoju sytuacji. Wie, że w zasadzie Bóg ma rację, ale… czy zawsze
o to tylko chodzi, żeby mieć rację? Czy zawsze to jest najważniejsze?

11 Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: «Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? 12 Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach
i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. 13 Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś
na samego siebie, mówiąc do nich: „Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki”». 14 Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

W zasadzie przecież wszystkie okoliczne plemiona miały posągi swoich bóstw. W zasadzie przecież Izraelici nie zrobili nic takiego. Dzisiaj oddawanie czci posągowi mogłoby budzić politowanie, ale na pewno nie przyszłoby nam do głowy karać za nie śmiercią. Jednak nie
o posąg tu chodzi, a o wszystko to, co on oznacza. Miarą grzechu nie jest to, czy powoduje czyjeś cierpienie lub też burzy jakiś ustalony ład. Istotą grzechu jest odwrócenie się od Boga. Nawiasem mówiąc, myślę, że jest to w jakiś sposób ukazane również w Rdz 3. Bo przecież
co może się popsuć od zjedzenia jednego owocu?

W każdym razie Mojżesz wie, że tanie, ani nawet trochę droższe, wymówki nie wystarczą,
aby zatrzymać lawinę  jeśli człowiek chce wystarczająco mocno, jest w stanie usprawiedliwić wszystko i cokolwiek. Nadzieją Mojżesza nie jest wątpliwa wierność Izraela, ale niewzruszalna wierność Boga. Jego wiarą nie jest wiara w to, że grzech ma usprawiedliwienie, ale w to, że Bóg wybacza nawet to, co nie ma usprawiedliwienia. Myślę, że nie będzie przesadną ekstrapolacją, jeśli powiem, że jest to w gruncie rzeczy ta sama wiara, o której Jezus powie Nikodemowi:

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. J 3:17-18

Dlaczego? Dlatego, że jest tylko jedna wiara, która daje odpuszczenie grzechów. A tak się składa, że hebrajskie imię Jednorodzonego Syna Bożego  Jeshua  znaczy właśnie „Bóg zbawia“.
Nie ma usprawiedliwienia w odwołaniu się do człowieczej słabości (co niebawem będzie próbował czynić Aaron) czy do dobrych chęci. Ale jest na Krzyżu.

KONIEC CZ. I

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *