Wyjdź dla siebie jest, można powiedzieć, amatorskim komentarzem do historii Abrahama z Księgi Rodzaju. Zebrałem tutaj przemyślenia, którymi dzieliliśmy się razem z grupą przyjaciół ze Stowarzyszenia Młodzieży Abraham na tegorocznym spływie kajakowym w Borach Tucholskich. Są to zarówno nasze interpretacje tekstu biblijnego, jak i ogólnożyciowe myśli, do których nas zainspirował. Czasami komentarz ogranicza się jedynie do zwrócenia uwagi na konkretny aspekt biblijnego obrazu. Wstrzymuję się wtedy z wyciąganiem wniosków, aby Słowo samo mogło przemówić do czytelnika. Z wyjątkiem dwóch osób nie mamy wykształcenia teologicznego, ale sądzę, że dzięki temu tekst ten tym wyraźniej pokazuje, że treść historii Abrahama ma wartość nie tylko dla biblistów i teologów. Raczej dla każdego, kto chce poznać, czym jest wiara, zaufanie i relacja z Bogiem.
CZĘŚĆ I
Rozdział 12.
1 Pan rzekł do Abrama:
«Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej
i z domu twego ojca
do kraju, który ci ukażę.
2 Uczynię bowiem z ciebie wielki naród,
będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem.
3 Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą,
a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył.
Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi».
4 Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu. 5 I zabrał Abram z sobą swoją żonę Saraj, swego bratanka Lota i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu. Gdy zaś przybyli do Kanaanu, 6 Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. – A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. – 7 Pan, ukazawszy się Abramowi, rzekł: «Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię». Abram zbudował tam ołtarz dla Pana, który mu się ukazał. 8 Stamtąd zaś przeniósł się na wzgórze na wschód od Betel i rozbił swój namiot pomiędzy Betel od zachodu i Aj od wschodu. Tam również zbudował ołtarz dla Pana i wzywał imienia Jego.
9 Zwinąwszy namioty, Abram wędrował z miejsca na miejsce w stronę Negebu. 10 Kiedy zaś nastał głód w owym kraju, Abram powędrował do Egiptu, aby tam przez pewien czas pozostać; był bowiem ciężki głód w Kanaanie.
11 A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: «Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; 12 skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. 13 Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu».
14 Gdy Abram przybył do Egiptu, zauważyli Egipcjanie, że Saraj jest bardzo piękną kobietą. 15 Ujrzawszy ją dostojnicy faraona, chwalili ją także przed faraonem. Toteż zabrano Saraj na dwór faraona, 16 Abramowi zaś wynagrodzono za nią sowicie. Otrzymał bowiem owce i woły, niewolników i niewolnice oraz oślice i wielbłądy.
17 Pan jednak dotknął faraona i jego otoczenie wielkimi karami za zabranie Saraj, żony Abrama. 18 Wezwał więc faraon Abrama i rzekł: «Cóżeś mi uczynił? Czemu mi nie powiedziałeś, że ona jest twoją żoną? 19 Dlaczego mówiłeś: że to moja siostra, tak że wziąłem ją sobie za żonę? A teraz – oto twoja żona; zabierz ją i idź!» 20 Dał też faraon rozkaz dworzanom, żeby Abrama i jego żonę, i cały jego dobytek odprowadzili [do granicy].
12:1-3. Od tego rozpoczyna się nasza przygoda. Będzie ona areną walk, pełną dramatycznych momentów, ale również doświadczeniem piękna i błogosławieństwa. Jest to jednak więcej niż przygoda. Po tym jak statua ludzkiej pychy i niebosiężnej ambicji, potężna wieża Babel, legła w gruzach, Bóg przystępuje do mozolnej odbudowy zrujnowanego świata. Na prawosławnych ikonostasach przedstawia się zawsze Zwiastowanie Maryi, gdyż w tym wydarzeniu myśl prawosławna widzi początek drogi Zbawienia. Od niego wszystko się zaczyna. Sądzę, że podobny wymiar możemy przypisać wyjściu Abrama z Ur Chaldejskiego. Pierwszym wyzwaniem na drodze Abrama jest ruszenie w nią.
Nie jest to może dość widoczne w polskim tłumaczeniu, ale Bóg wzywa Abrama kolejno do wyjścia z trzech, zawężających się obszarów:
– z kraju,
– z ziemi rodzinnej,
– z domu jego ojca.
Dokładne znaczenie występującego tu hebrajskiego wezwania „wyjdź”, to „wyjdź dla siebie” lub „wyjdź właśnie ty”. To nie Bóg potrzebuje, aby Abram przemieszczał się z miejsca na miejsce w celu wypełniania Jego planu. To Abram jest tym, który potrzebuje zostawić wszystko, co go kształtowało, wszystko, do czego jest przyzwyczajony i przywiązany, po to, aby odnaleźć coś więcej. Swój kraj – bo to nie on jest jego prawdziwą ojczyzną, ziemię rodzinną – bo przyniesie błogosławieństwo ludom całej ziemi, dom jego ojca – gdyż począwszy od Abrama, to nie więzy krwi będą decydować o prawdziwym ojcostwie.
12:10-13. W historii Abrahama pojawia się zarówno oparcie na zaufaniu i łasce, jak i na ludzkiej przemyślności. Dzięki tej ostatniej narodzi się przecież syn Abrahama, Ismael. Jego dzieje pokażą nieraz, że nie jest ona z zasady czymś złym. W szczególności Abram, pomimo wpadki, wzbogaci się na pobycie w Egipcie.
Podobają mi się dwa aspekty tego obrazu, mianowicie:
1) Abram widzi, że jego żona jest piękna (mimo sędziwego wieku),
2) to, że jest piękna, zapewnia Abramowi przeżycie i powodzenie.
Który mężczyzna nie chciałby takiej żony, która swoim pięknem będzie utrzymywać go przy życiu?
Rozdział 13.
1 Abram wywędrował więc z Egiptu z żoną i całym dobytkiem swoim oraz z Lotem do Negebu. 2 A był Abram już bardzo zasobny w trzody, srebro i złoto. 3 Zatrzymując się na postojach, Abram zawędrował z Negebu do Betel, do tego miejsca, w którym przedtem rozbił swe namioty, między Betel i Aj, 4 do tego miejsca, w którym uprzednio zbudował ołtarz i wzywał imienia Pana.
5 Lot, który szedł z Abramem, miał również owce, woły i namioty. 6 Kraj nie mógł utrzymać ich obu, bo zbyt liczne mieli trzody; musieli więc się rozłączyć. 7 A gdy wynikła sprzeczka pomiędzy pasterzami trzód Abrama i pasterzami trzód Lota – mieszkańcami kraju byli wówczas Kananejczycy i Peryzzyci – 8 rzekł Abram do Lota: «Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewni. 9 Wszak cały ten kraj stoi przed tobą otworem. Odłącz się ode mnie! Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo, ja – w lewo».
10 Wtedy Lot, spojrzawszy przed siebie, spostrzegł, że cała okolica wokół doliny Jordanu aż do Soaru jest bardzo urodzajna, była ona bowiem jak ogród Pana, jak ziemia egipska, zanim Pan nie zniszczył Sodomy i Gomory. 11 Lot wybrał sobie zatem całą tę dolinę Jordanu i wyruszył ku wschodowi, I tak rozłączyli się obaj. 12 Abram pozostał w ziemi Kanaan, Lot zaś zamieszkał w owej okolicy, rozbiwszy swe namioty aż po Sodomę. 13 Mieszkańcy Sodomy byli źli, gdyż dopuszczali się ciężkich przewinień wobec Pana.
14 Po odejściu Lota Pan rzekł do Abrama: «Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz, na północ i na południe, na wschód i ku morzu; 15 cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. 16 Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo. 17 Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję».
18 Abram zwinął swe namioty i przybył pod Hebron, gdzie były dęby Mamre. Osiedliwszy się tam, zbudował ołtarz dla Pana.
13:1-4. Po wygnaniu z Egiptu Abram wraca do Betel – miejsca, w którym wcześniej zbudował ołtarz, aby oddawać cześć Bogu. Gdy wyprawa do ziemi faraona nie poszła zgodnie z planem, Betel okazuje się bezpieczną przystanią na znanych wodach. Samo słowo Betel oznacza „dom Boga”. Tutaj, w domu Boga, nasz bohater może w spokoju rozważyć dalszy kierunek działania. Betel to nie tylko wioska na trasie wędrówki Patriarchy. Jest to miejsce, do którego zawsze warto wrócić, gdy nie wiadomo dokąd iść. Nie zawsze bowiem, gdy idziemy do przodu, naprawdę idziemy do przodu. Należy jeszcze zdążać w odpowiednim kierunku.
13:5-9. Przychodzi czas, że Abram i Lot muszą pójść swoimi drogami. Pomimo sytuacji, która ich poróżniła, rozchodzą się w pokoju. To jest ważna umiejętność. Wiedzieć, kiedy należy pójść własną drogą i zrobić to w atmosferze życzliwości. Może być to wyzwanie, gdy chcemy iść w dorosłe życie inaczej, niż wyobrażali to sobie nasi rodzice. Jest to arcywyzwanie, gdy przychodzi nam zakończyć relację, do której jesteśmy przywiązani. Również w przypadku dwóch bohaterów opowiadania, okoliczności nie sprzyjają pojednaniu. Abram wskazuje jednak, że są z Lotem rodziną. To jest dla niego ważne i sądzę, że jest ważne w ogóle. Można mieć rozbieżne interesy, a nawet kierować się innymi wartościami, ale w dalszym ciągu pamiętać o znaczeniu więzów rodzinnych.
13:10-13. Abram postępuje nieprzeciętnie szlachetnie i pozwala Lotowi osiedlić się w lepszej części kraju, będącej „jak ogród Pana”. Spełniając zapowiedź z Rdz 12:2, staje się błogosławieństwem dla swego bratanka. Tutaj zawierzenie Opatrzności bierze górę nad przemyślnością. Abram nie potrzebuje idealnych okoliczności, aby spełnić swoją misję. Wierzy, że w którąkolwiek uda się stronę, będzie miał możliwość wypełnić zadania, które go czekają. Kraina, którą wybiera sobie Lot, jest wprawdzie piękna i urodzajna, ale jest i druga strona medalu. Zło, gdzieś na skraju kwiecistej ziemi, przechadza się niczym wąż w ogrodzie Eden (tak, wąż z ogrodu Eden mógł przechadzać się, zanim został ukarany). Sodoma jest jeszcze daleko, ale bezbożne poczynania jej mieszkańców, rzucają cień na drogi, którymi chodzą krewni Lota, na ich pomysły, oceny i wartości. Gdy w życiu odnosimy zwycięstwo za zwycięstwem, gdy cały Wszechświat zdaje się sprzymierzać z naszymi dążeniami, należy uważać, aby nie stracić czujności. W takich chwilach nierzadko słabnie nasza zdolność do chłodnej oceny stanu rzeczy. Wydaje się nam, że wszystko już zawsze będzie iść po naszej myśli. A patrzenie na świat przez zbyt różowe okulary, rozmywa racjonalność naszych ocen i potwierdza to psychologia. W szczególności zło, które zawsze jest bliżej, niż nam się wydaje, ma do nas ułatwiony dostęp.
Rozdział 14.
1 Za czasów Amrafela, króla Szinearu, i Arioka, króla Ellasaru, Kedorlaomer, król Elamu, i Tidal, król Goim, 2 wszczęli wojnę z królem Sodomy, Berą, z królem Gomory, Birszą, z królem Admy, Szinabem, z królem Seboim, Szemeeberem, i z królem miasta Beli, czyli Soaru. 3 Ci ostatni królowie sprzymierzyli się z sobą w dolinie Siddim, gdzie dziś jest Morze Słone.
4 Przez lat dwanaście byli oni lennikami Kedorlaomera, a w roku trzynastym zbuntowali się. 5 Toteż w czternastym roku nadciągnął Kedorlaomer wraz z innymi królami. Pobili oni Refaitów w Aszterot-Karnaim, Zuzytów w Ham, Emitów na równinie Kiriataim 6 i Chorytów w ich górzystym kraju Seir aż do El, które leżało na pograniczu pustyni Paran. 7 Potem, zawróciwszy, dotarli do En-Miszpat, czyli Kadesz, i pobili Amalekitów na całej ziemi, a także Amorytów mieszkających w Chasason-Tamar.
8 Królowie więc Sodomy, Gomory, Admy, Seboim i Beli, czyli Soaru, wyruszyli i uszykowali się w dolinie Siddim do walki 9 z Kedorlaomerem, królem Elamu, Tidalem, królem Goim, Amrafelem, królem Szinearu, i Ariokiem, królem Ellasaru – czterej królowie przeciwko pięciu. 10 A w dolinie Siddim było wiele dołów, [z których wydobywano] smołę. Królowie Sodomy i Gomory, rzuciwszy się do ucieczki, skryli się w tych dołach, a pozostali uciekli w góry. 11 Zwycięzcy, zabrawszy całe mienie mieszkańcom Sodomy i Gomory oraz wszystkie ich zapasy żywności, odeszli. 12 Uprowadzili również Lota, bratanka Abrama, wraz z dobytkiem – był on bowiem mieszkańcem Sodomy.
13 Jeden ze zbiegów przybył, aby powiedzieć o tym Abramowi Hebrajczykowi, który mieszkał w pobliżu dębów pewnego Amoryty, imieniem Mamre, brata Eszkola i Anera, sprzymierzeńców Abrama. 14 Abram, usłyszawszy, że jego krewny został uprowadzony w niewolę, dobrał sobie trzystu osiemnastu najbardziej doświadczonych spośród służby swego domu i rozpoczął pościg aż do Dan. 15 Podzieliwszy swych ludzi na oddziały, nocą napadł wraz z nimi na nieprzyjaciół i zadał im klęskę. A potem ścigał ich aż do Choby, która leży na zachód od Damaszku. 16 W ten sposób odzyskał całe mienie, a także sprowadził na powrót Lota wraz z jego dobytkiem, kobietami i sługami.
17 Gdy Abram wracał po zwycięstwie odniesionym nad Kedorlaomerem i królami, którzy z nim byli, wyszedł mu na spotkanie do doliny Szawe, czyli Królewskiej, król Sodomy. 18 Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego, 19 błogosławił Abrama, mówiąc:
«Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi!
20 Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy,
który w twe ręce wydał twoich wrogów!»
Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego. 21 Król Sodomy rzekł do Abrama: «Oddaj mi tylko ludzi, a mienie weź sobie!» 22 Ale Abram odpowiedział królowi Sodomy: «Przysięgam na Pana, Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi, 23 że ani nitki, ani rzemyka od sandała, ani niczego nie wezmę z tego, co do ciebie należy, żebyś potem nie mówił: „To ja wzbogaciłem Abrama”. 24 Nie żądam niczego poza tym, co poszło na wyżywienie moich ludzi, i oprócz części zdobytego mienia dla tych, którzy mi towarzyszyli – dla Anera, Eszkola i Mamrego; ci niechaj otrzymają część, która im przypada».
14:8-10. Pouczającym obrazem jest ucieczka królów Sodomy i Gomory, zakończona schronieniem się w dołach, z których wydobywa się smołę. Zauważmy na wstępie,
że ucieczka jako taka nie jest z natury rzeczy zła. Święta rodzina uchodziła do Egiptu, chroniąc małego Jezusa przed ostrzami wysłanników Heroda. Sam Jezus niejeden raz uciekał przed usiłującymi Go zabić przeciwnikami. Nie jest przejawem mądrości stać na placu boju za wszelką cenę. Niektóre okoliczności zwyczajnie nas przerastają i trzeba mieć tego świadomość. Gdy na twojej drodze staje tornado, nie rzucasz się na nie z pięściami. Po prostu schodzisz mu z drogi. Dobre pytanie to: gdzie się schronimy, gdy rzeczywistość nas przerośnie? W górach czy w dołach? W miejscu, które da nam wytchnienie i pozwoli zacząć od początku, czy w takim, które upokorzy nas bardziej, niż przeciwnik, którego usiłujemy uniknąć?
14:11-16. Abram staje do walki z Kedorlaomerem i jego sojusznikami w celu uratowania swojego bratanka. Jednak ten ostatni sam przecież zdecydował się zamieszkać w zbuntowanym mieście. Abram dał mu wolną rękę co do miejsca osiedlenia się. I okazuje się dlań błogosławieństwem, niezależnie od dokonanego wyboru.
14:21-24. Abram nie chce wynagrodzenia za pokonanie koalicji Kedorlaomera. Nie uważa za słuszne bogacić się na czyjejś krzywdzie. I nawet dla niegodziwych władców dwu miast, okazuje się błogosławieństwem.
Rozdział 15.
1 Po tych wydarzeniach Pan tak powiedział do Abrama podczas widzenia:
«Nie obawiaj się, Abramie,
bo Ja jestem twoim obrońcą;
nagroda twoja będzie sowita».
2 Abram rzekł: «O Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer». 3 I mówił: «Ponieważ nie dałeś mi potomka, ten właśnie zrodzony u mnie sługa mój, zostanie moim spadkobiercą». 4 Ale oto usłyszał słowa: «Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził». 5 I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: «Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić»; potem dodał: «Tak liczne będzie twoje potomstwo».
6 Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.
7 Potem zaś rzekł do niego: «Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność». 8 A na to Abram: «O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność?» 9 Wtedy Pan rzekł: «Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę». 10 Wybrawszy to wszystko, Abram poprzerąbywał je wzdłuż na połowy i przerąbane części ułożył jedną naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcinał. 11 Kiedy zaś do tego mięsa zaczęło zlatywać się ptactwo drapieżne, Abram je odpędził. 12 A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. 13 I wtedy to Pan rzekł do Abrama: «Wiedz o tym dobrze, iż twoi potomkowie będą przebywać jako przybysze w kraju, który nie będzie ich krajem, i przez czterysta lat będą tam ciemiężeni jako niewolnicy; 14 aż wreszcie ześlę zasłużoną karę na ten naród, którego będą niewolnikami, po czym oni wyjdą z wielkim dobytkiem. 15 Ale ty odejdziesz do twych przodków w pokoju, w późnej starości zejdziesz do grobu. 16 Twoi potomkowie powrócą tu dopiero w czwartym pokoleniu, gdy już dopełni się miara niegodziwości Amorytów». 17 A kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony, ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia i przesunęły się między tymi połowami zwierząt.
18 Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: «Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat, 19 wraz z Kenitami, Kenizytami, Kadmonitami, 20 Chetytami, Peryzzytami, Refaitami, 21 Amorytami, Kananejczykami, Girgaszytami i Jebusytami».
15:1-6. Czego boi się Abram? Czyż patrząc na jego dotychczasową historię, nie widzimy człowieka sukcesu? Zdobył majątek, pokonał swoich wrogów, postępując sprawiedliwie, zapewnia dobrobyt nie tylko sobie, ale także swoim bliskim. A jednak nie jest kompletny. Pragnie mieć syna, bo czuje, że bez niego wszystkie odniesione zwycięstwa są pozbawione kolorów. To nie majętności, które posiada, stanowią o jego powodzeniu i spełnieniu. Abram o tym wie i wie też, że nic nie jest w stanie na to poradzić.
Z drugiej strony, kiedy mamy wszystkiego pod dostatkiem i spełniają się nasze mniejsze lub większe marzenia, pojawia się pokusa: czy ten Bóg jest mi w ogóle jeszcze potrzebny? Przecież mam wszystko, czego chciałem, jestem szczęśliwy (albo tak przynajmniej sobie mówię). To co daje świat, często jest naprawdę piękne, dobre i ważne. Ale nie najważniejsze i na pewno nie wystarczające.
15:10-21. W mojej opinii jest to świetny obraz i dlatego chciałbym poświęcić mu więcej czasu. Mam na myśli wewnętrzną ciemność, w której znajduje się główny bohater i w której, pomimo odnoszonych sukcesów, doświadcza lęku. Jest to ciemność, która na drodze wiary jest zarówno nieunikniona, jak i niezbędna. Gdyż w niej dopiero wiara dojrzewa. Kojarzy mi się ona z sytuacją, w której tata uczy małe dziecko jeździć na rowerze. Ten mały rowerek ma z tyłu kij, którym jest utrzymywany w równowadze. Dopóki tata trzyma, jesteśmy bezpieczni. Ale jeśli nie puści, nie nauczymy się jeździć i wymagające, ale i piękne górskie szlaki rowerowe zawsze będą dla nas niedostępne.
Z drugiej strony, przechodząc do bardziej przyziemnej perspektywy, czy nie ma tu pewnej analogii do relacji z drugim człowiekiem? Gdy chłopak poznaje dziewczynę swoich marzeń, cały świat uśmiecha się do niego, a przynajmniej tak on to widzi. Cieszy się spędzonymi wspólnie godzinami, dzielonymi radościami i czymkolwiek, co ich łączy. Jednakże związek nie może na dłuższą metę opierać się tylko na tego rodzaju zachwycie i radości ze wspólnoty osób. To paliwo nieuchronnie się wyczerpie. W przyszłości będą musieli znosić swoje słabości, swoje gorsze dni. Ona będzie prać mu skarpetki, on będzie czyścić toaletę (prawdziwy mężczyzna żadnej pracy się nie boi!), razem będą robić kanapki do szkoły swoim dzieciom i cierpliwie przedzierać się przez monotonną zwyczajność kolejnych dni. Przyjdzie moment, w którym tę perspektywę sobie uświadomią i będą musieli się z nią zmierzyć.
I ten właśnie moment, tyle że w odniesieniu do Boga, przeżywa teraz Abram. Bóg powtarza swoją obietnicę, a on kolejny raz obdarza Go zaufaniem. Teraz ich relacja może wejść niejako na wyższy poziom. Do tej pory, Abram odnosił zwycięstwo za zwycięstwem i niemal nieustannie cieszył się bliską obecnością swojego Stwórcy. Ale musi zrozumieć, że nie zawsze tak będzie. Będzie na jego drodze też ciemność. Spotka zło, wobec którego będzie bezsilny. Przeżyje bolesne upadki. Dopiero gdy to rozumie, Bóg pieczętuje przymierze.
Koniec części I
Tak kończy się pierwsza część przygód Abrama – człowieka, który uwierzył Bogu i Bóg poczytał mu to za zasługę. Czy wytrwa na swojej drodze? Czy pokona zło, które zbiera się na horyzoncie? O tym przeczytacie już niedługo, w drugiej części Wyjdź dla siebie. Albo, jak chcecie, już teraz w bestsellerowej książce największego proroka starożytnego Izraela, Mojżesza, pt. „Księga Rodzaju” (tytuł oryginalny Bereszit), która ukazała się nakładem wydawnictwa Słowo Natchnione S.A., gdzieś w 1000. p.n.e.

